1. Champorado z tuyo

Gorzko-słodki kleik ryżowy z czekoladą podawany z słonym, chrupiącym suszonym tuyo. Ten kontrast brzmi dziwnie, ale tworzy przytulną równowagę, której Filipińczycy pragną. Deszczowe poranki stają się słono-słodkim rytuałem. Niektórzy twierdzą, że to nieprawdziwe champorado bez ryby na wierzchu.
2. Filipińskie spaghetti z parówkami

Słodki, podkręcony keczupem czerwony sos oblepia makaron, w którym zatopione są plasterki parówek. Dzieci wiwatują, a włoscy goście robią podwójne zdziwienie. Stoły na przyjęciach pustoszeją szybciej, gdy to się pojawia. Smakuje jak nostalgia, cukier i mały akt kulinarnego buntu.
3. Halo-halo z lodami serowymi

Starty lód i kandyzowane owoce koronuje neonowo-żółte lody serowe. Słona kremowość przełamuje syropowe warstwy w dziwnie satysfakcjonujący sposób. Sprzedawcy przysięgają, że ser zapobiega wodnistemu smakowi mieszanki. Purystom się nie podoba, ale media społecznościowe oszalały.
4. Bibingka z solonym jajkiem i serem

Kokosowy placek ryżowy pieczony nad żarem wychodzi maślany i dymny. Potem pojawiają się plastry solonego jajka kaczkiego i warstwa sera. Twój nos mówi „deser”, a język „śniadanie”. Pierwszy kęs to dezorientacja, drugi to oddanie.
5. Pandesal z ube i serem

Puszyste bułeczki z fioletowego ignamu (ube) skrywają płynne, słone serowe wnętrze. Modne kawiarnie zapoczątkowały szał, ciocie dopracowały recepturę w domowych piekarnikach. To deser, dopóki ser nie przywróci go do wytrawnej kategorii. W okresie największej popularności o świcie ustawiały się kolejki.